Kategorie: Wszystkie | Kultura | Ludzie | Oglądane | Planer | Rozmowy | Techniczne | Śmieci z Sieci
RSS
wtorek, 26 stycznia 2010
żal-dnia.pl

cykl "laska dnia" miał być pewnie skierowaną do facetów odpowiedzią na "ciacho dnia", kobietom ciacho przybliża świat sportu, mężczyznom laska świat popkultury. przymykając oczy na krzewienie stereotypu, że kobietom ze sportem nie po drodze (a moje koleżanki obecne na każdym meczu wrocławskim meczu koszykówki to jakiś wybryk natury), "ciacha" od czasu do czasu zabawnie było poczytać. na "laskę dnia" zajrzałam raz dawno temu i wystarczyłoby aż nadto, bo nie mam specjalnej potrzeby katowania się seksistowskim bełkotem pseudodziennikarzy, ale dałam się nabrać na kristannę loken, moją prawie ulubioną bi-gwiazdę, na głównej gazeta.pl (kto by się nie dał?)

 

a w tekściku bzdura bzdurę pogania, aż mnie zatkało.

"Jedni marzą o wspólnej nocy z gorącą wampirzycą, inni z piękną wojowniczką z Mortal Kombat, jeszcze inni z zabójczym robotem o aparycji modelki, a są i tacy, którzy daliby wszystko za dziewczynę, która do łóżka może przyprowadzić swoje koleżanki. Wynika z tego, że niemal wszyscy marzą o Kristannie Loken - aktorce, która spełnia wszystkie te kryteria."

redaktorzy tak się rozmarzyli nad obrazkiem kristanny przyprowadzającej koleżanki (bo przecież biseksualizm to przede wszystkim seks w wielokątach, oczywiście w konfiguracji jeden facet i minimum dwie laski), że nawet nie chciało zajrzeć do gugla, więc mamy taki smaczek jak zawłaszczenie kultowej lesbijskiej produkcji przez biszkopty

"Loken nie jest jednak skazana na fatalne produkcje - zagrała bowiem w kilku naprawdę dobrych serialach - między innymi we ''Wbrew regułom'' i ''Słowie na L''. Ta druga produkcja opowiadająca o życiu biseksualnych dziewczyn okazał się jej wyjątkowo bliska, gdyż Loken ma na koncie nie tylko role, ale też skandal."

i oczywisty brak jakiegokolwiek researchu, bo o swoim rozstaniu i nowym związku kristanna się już wypowiadała. i niestety raczej nie "podobno" bo to powiedziane było wprost i nie "szuka pocieszenia", a się zakochała, wbrew temu, czego chcieli by śliniący się do monitorów chłopcy.

 

dla masochistów link.

poniedziałek, 18 stycznia 2010
bałaganiarska prywata

zostało jeszcze kilka dni, żeby oddać głos w konkursie na blog roku, połowa biseksualnego bloxa trzyma kciuki za alebałagan, głosujcie, wysyłając smsa o treści B00271 na numer 7144. 1,22 to nie duża opłata za uświadomienie ludziom, że praca domowa to też praca.

czwartek, 07 stycznia 2010
o biseksach słów kilka

powinnam szukać pracy więc zajmuję się wszystkim, poza tą najważniejszą aktywnością, a rysujący się coraz grubszą kredką nadchodzący kryzys finansowy sprawia, że ciśnienie podnosi mi się z lada powodu.


na przykład z powodu dyskusji na innej stronie, gdzie na forum "klub lesbijek dorosłych" powstał wątek "o biseksach słów kilka", a ponieważ "dorosłość" zaczyna się zaraz po osiemnastkowej imprezie w wątku wypowiadają się przede wszystkim dziewczęta w wieku lat 19.


po rozważaniach założycielki postu, jak to kiedyś wahała się, czy biseksualizm jest tylko "pewnym rodzajem dysocjacyjnego zaburzenia osobowości" czy może jednak "perwersyjno-hedonistyczną formą maniactwa seksualnego", ale po przemyśleniu sprawy jest w stanie zgodzić się, że "może biseksualizm to nie tylko żałosne szukanie zdublowanych atrakcji, tylko (tak trochę metaforycznie z Prousta) poszukiwanie piękna po zatarciu granic na piękno kobiece i piękno męskie." następuje zachęta do dzielenia się własnymi przemyśleniami na ten temat.


przemyślenia zaiste głębokie, obok myślenia chyba nawet nie leżały, od klasycznego "nic do biseksów nie mam, ale nie umówiłam bym się z taką osobą" do nieco bardziej hardkorowych.

klasykę znamy, w końcu nawet lesbijki uważają, że związek z facetem jest bardziej wartościowy i każda, która tylko ma taką okazję (czyli jest bi) porzuci najlepszy związek z kobietą, żeby zbudować ciepłe heteronormatywne gniazdko, gdy tylko na horyzoncie pojawi się odpowiedni kandydat (bo nie wiem, z jakiego innego myślenia mogą takie wnioski wyciągać). złośliwie mogłabym powiedzieć coś o nie do końca uświadomionych pragnieniach tych "początkujących lesek", których spełnić nei mogąc, projektują na bogu ducha winne biseksualistki, ale ugryzę się w język, nie będziemy po ich oręż sięgać ;)


z hardkorowych to mam kilka ulubionych:

"A ja wypowiadałam i będę wypowiadać się negatywnie o ludziach bi.
Dlaczego? Może dlatego,że miałam możliwość wiele takich osób poznać i jedną cechę mieli wspólną "seks", nieważne z kim, ważne by był, jak najczęściej. ;) 
Po za tym, dla Mnie to ludzie gorsi."
(nie skomentuję, bo moja cipka właśnie zastanawia się, jak by tu szybko znaleźć coś do wrzucenia "na ruszt" i nie radzi sobie z powodu poczucia niższości)


"Co do bycia z osobą BI... to chyba najważniejsze, żeby ta osoba była kompletnie i w 100% szczera. Żeby np. powiedziała, że "słuchaj nie jestem pewna, że będę z Tobą do końca" albo coś w tym stylu. Wtedy to np. my mamy szansę zdecydować, czy "ryzykujemy" i wchodzimy w ten związek czy nie." (podziwiam istnienie w dziewiętnastolatkach tak silnej wiary w to, że każdy związek, w który wchodzimy to na całe życie i jeszcze po śmierci. no ale tak można tylko z osobą hetero lub homo, biseksy odpadają w przedbiegach, bo one to się z natury nie potrafią ani zakochać ani utrzymać na wodzy swej chuci, a w ogóle to tylko eksperymentują i na końcu i tak skończą z osobą płci przeciwnej. dobrze więc, żeby od początku w związku-eksperymencie była szczerość i zaufanie).

 

"Być może większość biseksów to niezdecydowani ludzie, napaleni lub po prostu bojący się (lub nie) do przyznania się przed samym sobą, że lubią płeć przeciwną." (cieszę się, że jest nadzieja na tych kilku zdecydowanych i nieskrzywionych biseksów, ktoś ich podobno kiedyś widział)

 

"Bo bi lepiej brzmi! Ooo i takie jest moje zdanie. Osoby biseksualne są nie zdecydowane." i

"Dla mnie nie ma czegos takiego jak osoba bi, albo w te albo we wte i w ogóle wykluczam opcję wejscia w zwiazek z osobą "bi". Dlaczego? Proste, jeżeli laska nie jest zdecydowana co do swojej orientacji lampka w głowie - nie wie czego tak naprawde chce. Jeżeli nie wie czego chce to zawsze będzie jakieś ale i jakaś wymówka aż po czasie kopnie mnie w dupe a bo może spróbuje w drugą stronę a że zawsze tak jest więc z czym do ludzi ;) Bywają wyjątki, nie mówie że nie ale ja na taki nie natrafiłam :) kręcą mnie laski ale zdecydowane i konkretne a nie takie "bułkę przez bibułkę" ;)" (hm, ale ja jestem zdecydowana - jestem bi...)

 

dobra, dalej już mi się nie chce cytować, poziom argumentacji widać wyżej, a wszelkie próby dyskusji są kwitowane tekstem "miałyśmy wyrazić swoje zdanie, to je wyraziłyśmy, nie próbujcie nas przekonywać, każdy ma prawo do swojej opinii". słodziaki.

środa, 06 stycznia 2010
niestandardowe spojrzenie

popołudnie na bezrobociu sprzyja nadrobieniu zaległości w tematyce polskich seriali. niestety moja ulubiona BrzydUla się już skończyła, a Majka do pięt jej nie dorasta* (zgromadzenie w jednym odcinku wszystkich irytujących serialowych stereotypów w sosie "artystycznych" ambicji i typowej dla polskich seriali drewnianą grą aktorską to trochę za dużo nawet dla mnie).


na szczęście jest polsat i niezawodna Pierwsza Miłość, a w niej wątek branżowy, o którym informowały już media (np. lesploty). kto widział chociaż fragment tego wrocławskiego tasiemca bez problemu wyobrazi sobie jak wygląda cała reszta. twórcy obiecują nam "niestandardowe spojrzenie na temat" i po świeżo obejrzanym odcinku teorii nt. owej "niestandardowości" mam dwie.

1. ona chodzi w spódnicach (no dobra, to akurat była tunika, ale wiecie sami), ma blond włosy i cycki i nawet się maluje! kobieca jest i lubi flirtować z facetami. biednym polskim chłopcom i polskim dziewczętom jeszcze się w głowach od tego pomiesza, każdy przecież wie, jak statystyczna lesbijka wygląda (i że przy niej nawet nieogolone feministki to szczyt kobiecości).


bohaterowi z serialu już się pomieszało i się założył z kolegami, że się z tą lesbą prześpi (podryw na motywach "chodźmy na kolację, pogadamy o wspólnym biznesie, co szybko się zmienia w przypadkowe a może jednak ugotuję ci coś w domu"). przelecieć blondyny mu się nie udało, ale zaliczył buziaka (skwitowanego celną ripostą "teraz już wiesz, jak się całują lesbijki, możemy wrócić do pracy?") i jak to typowy polski samiec, któremu wystarczy raz nie dać, żeby poruszyć czułe struny duszy - zakochał się po uszy. tu nam wskakuje

niestandardowość nr 2: przyjmuję zakłady - laska jest bi (no, to jednak byłoby coś niestandardowego, biseksualizmu w polskich produkcjach jeszcze mniej niż gejostwa, więc ta hipoteza raczej dla podtrzyamnia tematyki blożka) bądź motyw "na lesbijkę" to jej metoda na znalezienie księcia z bajki, jedna z tysiąca prób, którą przejść musi kandydat do ręki i serca, żeby udowodnić, że na sercu mu zależy bardziej niż na ręce i pozostałych częściach ciała. rozwiązanie przyjdzie pewnie w następnych odcinkach, śledźmy z uwagą.

 

*zwracam honor Majce, pomysł pomylenia cytologii i inseminacji rozłożył mnie na łopatki.

Tagi: svefn
17:33, svefn7
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 04 stycznia 2010
Kobiety tworzą superbohaterów!
Nie wiem jak dużo kobiet czyta komiksy, ale może kogoś to zainteresuje ze względu na bardziej kulturowe sprawy, mianowicie kobiety w "typowo męskich" zawodach.

Otóż na marzec tego roku została zapowiedziana mini-seria komiksów Marvela, pod nazwą Girl Comics - będzie to zbiór stworzony wyłącznie przez kobiety, tak zapominane i niedoceniane również i w tej dziedzinie.

Dużo TU, czyli wywiad z edytorką serii, a także rzut oka na pierwszy zeszyt TU.




PS. Zdziwieni takim newsem muszą mi wybaczyć - kocham komiksy Marvela, chowałam się na łowionych po bibliotekach X-Menach ;)
03:37, melankolija , Kultura
Link Dodaj komentarz »