Kategorie: Wszystkie | Kultura | Ludzie | Oglądane | Planer | Rozmowy | Techniczne | Śmieci z Sieci
RSS
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Ręce opadają

Człowiek ma napisane w profilu jak byk: 'bezczelnych, wulgarnych, nietaktownych nie lubię', a potem i tak musi się użerać z takimi co przyjdą, wproszą się od razu na gadu-gadu i przez kilkanaście minut nawijają o tym, jakie to masz "sweeeeet fotki", jak chciałyby Cię lepiej poznać ("bywasz w miejscowości X? to przyjedź do mnie") i w ogóle, jak to kręci ją twoja osoba. I nie dają się spławić! Mów jej, że jest obcesowa i bezczelna, to ona powie, że taka już jest i nie zamierza tego zmieniać ("narazie" nie zamierza!); powiedz, że ty tego nie lubisz i nie chcesz mieć z takimi zachowaniami do czynienia, to dowiesz się, że oceniasz po okładce i wcale jej nie znasz przecież. Powiedz, że nie chcesz poznać, bo to co widziałaś do tej pory, już ci się nie podoba i do nikąd to nie zmierza, to się najpierw zdziwi, potem obrazi, następnie stwierdzi, że twoja upartość ją niezmiernie kręci...i ostatecznie uda się w nieznanym kierunku, na odchodnego rzucając tekstem, który ma ci dobitnie uświadomić, że nie wiesz co tracisz ("mogłobyć fajnie, ale skoro tak to więcej o mnie nie usłyszysz").

Kuźwaaa. Czy ja przyciągam "Hejkapoklikaczów" każdej płci???

22:13, biseksualna.m
Link Komentarze (2) »
piątek, 26 grudnia 2008
seksuolog z kobieta.wp.pl mówi:
"Biseksualizm jest to jedna z form zaburzonej identyfikacji i roli płciowej." (inną formą zaburzonej identyfikacji i roli płciowej jest np. heteroseksualizm)
Tagi: svefn
04:43, mademoiselle.elisabeth , Śmieci z Sieci
Link Komentarze (3) »
środa, 24 grudnia 2008
Homoradar
Dawno mnie tu nie było, bo i działo się więcej, a to jak wiadomo determinuje brak czasu.

Kiedy w czerwcu obcięłam włosy z długich do połowy pleców, na krótkie (choć też nie do końca), od jednej ze znajomych osób usłyszałam "No! Teraz to wyglądasz jak prawdziwa lesba!". Ciekawe wobec tego, co powiedziałby tenże człowiek widząc mnie dziś, kiedy mam na głowie coś kompletnie user friendly ;)
Niezależnie od owego czerwcowego zdarzenia (ww. jest homofobem, poinformowanym o mojej orientacji, a ów tekst był bardziej próbą dogryzienia mi, niż czymkolwiek innym), nigdy nikt nie określił mnie jako w jakikolwiek sposób nieheteronormatywną, jeśli nie usłyszał ode mnie, że tak jest. Inaczej: nigdy nie zostałam wyłapana przez czyjś radar. Sama takowego raczej nie posiadam, lub przynajmniej bardzo słaby. W każdym razie, musiał nadejść ten pierwszy raz i było to wczoraj. Znajoma mojej matki poleciła mi fryzjera, adnotując, iż jest "taki trochę zniewieściały". Już podczas rozmawiania z nim przez telefon myślałam sobie, że na pewno gej, a kiedy go zobaczyłam następnego dnia, tylko utwierdziłam się w tym przekonaniu. Ale! Najwyraźniej nie tylko ja poczyniłam tego rodzaju obserwacje, bo nim zdążyłam się obejrzeć, już rozmawialiśmy o branżówkach wrocławskich i innych około queerowych sprawach.
Dziwne uczucie. Jestem tak przyzwyczajona do bi-niewidzialności, że wydaje mi się niemalże niemożliwe by ktoś postrzegał mnie inaczej niż jako hetero...
Na swój sposób, jakkolwiek głupio to brzmi, cieszę się z tego wpadnięcia w radar Ł.
11:08, biseksualna.m
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 01 grudnia 2008
homo(bi?)fobia czy co? (notka polemiczna)
bo ta notka jest inspirująca.

czy zawsze chodzi o orientację? 
siedzimy w knajpie, atmosfera speluny, kelnerka obrażone na klientów, że zakłócają jej spokój, podaje piwo koledze (kolega nieco przegięty i z chłopakiem był) tonem obrażonego spiskowca "pewnie zauważyła, że jestem gejem!"
innym razem kolega stwierdził obrażony, że nie będzie dalej dyskutował, bo ponieważ jego przegięty głosik nie jest wystarczająco męski i silny (dobra, ujął to inaczej ;), przez co nikt go nie słucha.
czy homofobią da się wytłumaczyć wszystko?

tak samo z zazdrością z linkowanej notki. bo moim zdaniem to była zazdrość zwykła, taka sama jaką mogłaby okazać lesbijka. a bi kulą się między młotem zazdrości o płeć przeciwną a kowadłem o tę samą, bez względu na charakter (homo/hetero) związku, w którym są. jedni mężczyźni (i kobiety) swojej dominacji na tle własnej płci być może są bardziej pewni, ale zżera ich zazdrość ogromna o płeć przeciwną (bo jak tu rywalizować z czymś zupełnie innym), inni nie lubią konkurencji na swoim boisku, a drużyna przeciwna zupełnie im nie przeszkadza. raczej niewiele to ma wspólnego z homofobią.
22:40, mademoiselle.elisabeth
Link Komentarze (2) »
Związki-rozwiązki
Czy tylko ja mam wrażenie, że zwykliśmy oceniać ludzi po tym z kim się wiążą na tzw. stałe?

Wczoraj po raz kolejny zobaczyłam siebie w sytuacji, gdzie moją seksualność i osobowość uproszczono do przeglądu moich związków/relacji. Co więcej, zastosowano jeden z najmocniej chyba zakorzenionych stereotypów dotyczących biseksualności: "Jeśli nigdy nie byłaś w stałym związku z osobą tej samej płci, to jak możesz twierdzić, że potrafiłabyś to zrobić?".
Ale to nie sam tok myślenia wydał mi się dziwny - jak mówiłam, można się przyzwyczaić. Tym co mnie uderzyło, było to, że powyższą postawę zaprezentowała osoba, która jest niezmiennie od 7 lat w stałym związku, nigdy nie miała "skoków w bok", nigdy nie rozstała się choćby na krótki okres czasu, …nigdy nie była z nikim innym, niż z rzeczonym siedmioletnim partnerem.
Moje pytanie wobec tego jest takie: A co ty wiesz o związkach?

Jak mierzy się doświadczenie w kwestiach związkowych? Czy na podstawie najdłużej trwającej relacji, czy może ilości tzw. stałych? Czy to z kim się wiążemy, z jakich powodów i na jak długo, jest w jakikolwiek sposób wykładnikiem tego kim jesteśmy?
I wreszcie: czy mamy prawo mierzyć drugą osobę swoją miarką, mimo, że jej system oceny związków jest ewidentnie zupełnie inny…? Upraszczając: dlaczego ja mam zgadzać się na złośliwe niedowierzanie i sceptycyzm kierowane w moją stronę, tylko dlatego, że moje poglądy/wartości są inne i nie mieszczą się w możliwościach pojmowania drugiej osoby…?
01:03, biseksualna.m
Link Dodaj komentarz »