Kategorie: Wszystkie | Kultura | Ludzie | Oglądane | Planer | Rozmowy | Techniczne | Śmieci z Sieci
RSS
wtorek, 28 lipca 2009
Cejrowskiemu ...wała
Właśnie wróciłam do domu po spotkaniu z siostrą i trafiłam na moich rodziców oglądających program "Minęła dwudziesta", gdzie toczyła się rozmowa o homoseksualizmie pomiędzy Cejrowskim a działaczem partii Zielonych (wybaczcie brak nazwiska, w programie nie usłyszałam, a znaleźć nie mogę). Aż usiadłam na kanapie obok i zaczęłam słuchać. W kwestii tego co się działo, to pewnie każdy wie jakimi argumentami pan Cejrowski operuje, więc nie ma o czym mówić ("a pan ogranicza prawa homofobów", "niestety wiem, że w naszym kraju legalizacjia związków homoseksualnych nastąpi, więc swoją rodzinę stopniowo przenoszę do krajów gdzie to jeszcze długo nie będzie miało miejsca", oraz końcowe jego hasło: "namawiam do dyskryminacji pederastów").
Natomiast ja chciałam się podzielić bardzo osobistym spostrzeżeniem, że było mi niezmiernie miło przez te 15 minut siedzieć obok dwójki dorosłych ludzi, którzy jawnie śmieją się z katolicko-homofobicznych zagrywek.
Przynajmniej wiem, że jeśli kiedyś przyjdzie mi się wyoutować przed rodziną, to będę miała do czynienia z rodzicami otwartymi i o podobnych do moich poglądach.
21:11, melankolija , Oglądane
Link Komentarze (2) »
czwartek, 23 lipca 2009
Zawsze pośrodku.
Stwierdzam, że ja mam chyba jednak problem z byciem biseksualistką w związku z mężczyzną. Z tym, że mój problem wynika głównie z kwestii typu "co ludzie powiedzą".
Bo to jest tak: Kiedy spotykamy się z ludźmi, to automatycznie jestem brana przez jego znajomych za hetero. Trudno przecież żebym się każdemu przedstawiała "Cześć, mam na imię […] i jestem bi". Prędzej czy później, jeśli będziemy się widywać częściej, to się dowiedzą, bo to ze mnie zawsze jakoś wypływa, jednak dziwnie się czuję z niewłaściwą etykietką. Trochę taki heteromatrix - niby jest normalnie, ale coś tu nie gra, rzeczywistość jest trochę inna.
Z drugiej strony zaś jest "branża". Trochę na wyrost powiedziane, bo to w podstawie zaledwie kilka znajomych dziewczyn... Chodzę na te imprezy kobiece co miesiąc, poznaję nowych ludzi i często przychodzi mi odpowiedzieć na pytanie o mój status. I co? I najczęściej wtedy nie dość, że wyklęta, bo bi, to jeszcze do tego związana z facetem. No fuj. A we mnie się gotuje jak coś takiego słyszę (o dziwo, zdarza się), czy raczej widzę. To skrzywienie warg, automatyczny dystans. Co najmniej jakbym miała jakąś wybitnie zaraźliwą chorobę.
Arrrgh.
Jaki jest tego wszystkiego efekt?
Niestety smutny. Nie czuję się "u siebie" ani z jednymi, ani z drugimi. Jestem zawieszona w niedopowiedzeniach, pomiędzy ludźmi hetero i homo, a prawdziwie swobodnie czuję się tylko w grupie sprawdzonych przyjaciół, z którymi jeśli będę chciała to mogę spokojnie o tym zawieszeniu porozmawiać. Jak i o wszystkim innym.

Tylko trochę brak tego własnego miejsca w przestrzeni...
00:19, melankolija
Link Komentarze (3) »